Wbrew pozorom inspiracją do zrobienia lariatu w ważkowych kolorach nie były ważki, a moja mama ;) Zdecydowany klient (czyt. mama), to szczęśliwy klient, a tym razem dość szybko został dokonany wybór kolorystyki. Główny wykonawca (czyt.ja) to wniebowzięta córka, która w tym roku nie miała problemu z wykonaniem prezentu urodzinowego :) Wytyczne były jasne i klarowne. Długość około 75-80cm, wykończenia w złocie, koraliki 11/o Dragonfly.
I tak też się stało. Lariat bez zawieszek ma długość 82cm.
Dla mnie był stanowczo za krótki, postanowiłam więc go urozmaicić :)
Jako jego integralna część, powstała bransoletka, którą można nosić osobno,
lub połączyć z lariatem, dzięki czemu jesteśmy w stanie znacznie go wydłużyć :) Długość lariatu z bransoletką to 103cm.
Ale dzięki takiemu rozwiązaniu zyskujemy nie tylko dodatkowe centymetry. Oba sznury można ze sobą łączyć i wiązać na różne sposoby według własnego uznania. Niżej przedstawiam jedną z najprostszych wersji :)
Z dodatków przygotowałam cieniowane rożki oraz peyotowa opaskę z dodatkiem Permanent Finish Toho Round Galvanized Starlight. W planach mam jeszcze jedną zawieszkę, ale wykonanie jej zostawiam to na później ;)

Nie pozostaje mi życzyć nic innego jak dużo szczęścia dla nowej właścicielki ;)
Lariat dałam jako pracę przykładową na
Pomorze Craftuje - Lśnienie. Zachęcam serdecznie do przesyłania Waszych interpretacji :)
P.s naszło mnie dzisiaj na coś ciężkiego, a zarazem lekkiego. Wybór padł na Slipknot - Vermilion, Pt. 2