Czas być ostrożnym i zacząć uważać na... węże. Nie możemy tego jeszcze nazwać plagą, bo jedna sztuka plagi nie czyni, ale pomimo niewielkich rozmiarów nasz nowy domownik zaczął już dokazywać. Poznajcie Miętusa czyli całe 19cm groźnych koralików.
Fot. tropicarium.se
Wykonane z Frosted Metallic Iris Brown 11/o; Inside Color Lime Green Opaque Green Lined 11/o oraz Magatama 3mm Inside Color Aqua Opaque Yellow Lined :) Prawda, że całkiem podobny do kuzyna z pierwszego zdjęcia? :)
Przejdźmy teraz do bardziej miłych rzeczy. Ustawiam się kolejce do prezentów urodzinowych u Weraph :)
W pewien sierpniowy weekend przyszło odwiedzić mi kolorowy świat lampworków Joanny :)
Plan rzeczy "TO DO" był pierwszorzędny, a wspólne craftowanie zaczęłyśmy od farbowania z Plastusią. Pod jej czujnym okiem w ruch poszły kolory. Kuchenne blaty opanowała włóczka i turkusowe barwniki ;)
Sobotni poranek rozpoczął się płukaniem, suszeniem i zwijaniem mokrych farbowanek :)
Moje własne farbowanki:
Eksperyment z całym motkiem dał ciekawy efekt końcowy. Całość była farbowana w jednym kawałku, przez co kolor nie jest jednolity. Z zewnątrz i od wewnątrz kolor jest ciemny i intensywny. W środkowej części cieniowanie wyszło w kolorach jeansowych :)
Kolejne podejście do lampworków okazało się być tak samo (jak nie bardziej) skomplikowane, jak pierwsze sprzed kilku miesięcy. Na złość palnikowi udało mi się zrobić trzy krzywulce do kolekcji, z których nie ukrywam, mimo wszystko, jestem dumna. Przy sobie noszę dwa z nich, trzeci nadal zalega w pracowni Joanny ;)
Wieczór upłynął na nauce ukośnika z Manajama :) Dziękować!
Sobota nastawiona była na FIMO z Olcikk , której wianki i wyroby steampunkowe urzekły moje serce ;)
Kulkowanie minęło szybko i okazało się, że wcale nie jest takie łatwe i potrzeba dużo cierpliwości, żeby wyczarować coś, co było naszym pierwszym zamysłem ;)
Kwiatki Oli z racji jej doświadczenia wyszły bardziej kwieciście niż u mnie :) Niemniej jednak, nadal uważam, że te moje czerwono - różowe przypominają orchidee... i tego będę się trzymać! :P
Kaboszon po lewej nawiązuje (EFEKT CELOWY I ZAMIERZONY) do twórczości Muncha ;P Impresjonistyczna wariacja własna ;)
Najbardziej jednak urzekły mnie dwie kulki zrobione z kawałków (prawie) wszystkich obecnych osób ;) Z racji swojej wyjątkowości będę musiała użyć ich do jakiejś specjalnej pracy ;)
Po FIMO przyszedł dla mnie czas powrotu do rzeczywistości. Niestety nie było mi dane wziąć udziału w wycieczce do Muzeum Ceramiki Kaszubskiej Neclów, ale to zamierzam nadrobić w przyszłości :). Dziękuję wszystkim obecnym za bardzo miło spędzony czas :).
Na zakończenie, chciałabym podziękować serdecznie pierwszej osobie, która bierze udział w naszej małej akcji MUKO! Pani Wiesławo - DZIĘKUJEMY za dobre serce i chęć niesienia pomocy :)
Nadesłany komplet perełkowej biżuterii będzie można wylicytować w grudniowej aukcji, z której wszystkie zyski przeznaczone zostaną na pomoc dla Zuzi.
Dla osób chcących włączyć się do zbiórki - więcej informacji znajdziecie TU . Informacje dodatkowe udzielane są również drogą mejlową (manufakturanaskarpie@gmail.com)
No i z grubsza po przeprowadzce. Będzie nam brakować wnoszenia, skręcania, ciągłego sprzątania i warczenia na siebie :) Internet również odzyskany, choć nie ukrywam, że całkiem miły i odprężający był jego brak ;)
Nowy widok z okna jest głośny i dość zróżnicowany - po prawej park, naprzeciw rondo i po lewej Urząd Miejski. Centralne Centrum w samym Centrum naszego miasta xD
Już za niedługo kilka nowych bransoletek, spotkanie Craftladies w Sierakowicach oraz URLOOOOPPPPP nastawiony na Zakopane i Łomżing! :)
Fool's Garden - Lemon tree ;)
Mała zapowiedź tego co już niebawem będziecie mogli zobaczyć:
Dobra, czas na coś płynącego prosto z serca. Drodzy WY, pamiętajcie, że poniższy tekst nie ma na celu zmuszenia Was do podjęcia jakichkolwiek działań.
Sprawa wygląda prosto - jest mały KTOŚ, kto potrzebuje pomocy Waszej i wszystkich innych.
W najbliższą sobotę organizowana jest zbiórka dla Zuzy w ramach trwania koncertów w tczewskim amfiteatrze. Każdy grosz i każdy uśmiech się liczy! A że pogoda ma dopisać, wybierzcie się na spacer i/lub na koncerty:
więcej informacji odnośnie koncertów znajdziecie TUTAJ.
Kilka słów o Zuzi i muko znajdziecie poniżej:
Zuzia w kwietniu skończy 4
lata i choruje na mukowiscydozę. Jest to ciężka choroba genetyczna. Atakuje głownie płuca,
a także jelita, wątrobę i trzustkę. Każdy choruje inaczej, ale wszystkich łączy
choroba. Niestety na dzień dzisiejszy jest to choroba nieuleczalna.
U naszej mukolinki choroba zaatakowała
zarówno płuca, jak i układ pokarmowy. Gęsta i lepka wydzielina gromadząca się w płucach,
powoduje zablokowanie przewodów płucnych o mniejszym przekroju, stając się doskonałą
pożywką dla bakterii. Powoduje to ostre i przewlekle stany zapalne płuc i
oskrzeli. Jeśli chodzi o układ
pokarmowy to problemem jest trzustka i wątroba. Brak enzymów trzustkowych
powoduje, że organizm nie wchłania pokarmu.
To tylko ogólne i częściowo
opisane problemy z jakimi zmaga się Zuzia. Na leczenie mukowiscydozy
składają się następujące elementy: - Fizykoterapia
oddechowa - kilka razy dziennie robienie inhalacji, a potem drenaż.
- Antybiotykoterapia -
stosowana okresowo, polega na 2-3 tygodniowej hospitalizacji. Większość antybiotyków
podawana jest dożylnie. - Podawanie enzymów
trawiennych - muszą być podawane regularnie przy każdym posiłku, aby umożliwić choćby
częściowe wchłanianie pokarmu przez organizm.
Leczenie mukowiscydozy jest bardzo kosztowne. Składają się
na nie drogie leki specjalistyczne, witaminy,
różne odżywki oraz sprzęt rehabilitacyjny. Niestety nie jesteśmy wstanie
samodzielnie sfinansować kosztów leczenia. Ponieważ leczenie jest tak drogie, szukamy wsparcia i pomocy
u życzliwych ludzi.
Ale to nie wszystko. Każda osoba chętna chcąca w jakiś sposób wspomóc walkę Zuzi z mukowiscydozą może przesłać małą, drobną rzecz wedle
uznania, która na początku stycznia zostanie przeznaczona na aukcję.
Wszystkie zebrane w ten sposób środki pieniężne zostaną przeznaczone na
dalsze leczenie Zuzi.
Osoby zainteresowane przesłaniem "FANTA" rzeczowego proszone są o kontakt mejlowy - manufakturanaskarpie@blogspot.com lub poprzez wiadomość prywatną na FB.
Pozdrawiam serdecznie, tym razem nie tylko ja. Specjalne pozdrowienia przesyłamy od Zuzi :)
Jak to u Was jest? Lubicie się pakować czy nie?! Ja nienawidzę i zawsze robię wszystko, żeby odkładać ten (nie)miły obowiązek do ostatniej chwili...
Tak też było dzisiaj :) Zamiast celnie wrzucać odpowiednie części garderoby do mojej podręcznej walizki, stwierdziłam, że KONIECZNIE muszę dokończyć dwie bransoletki... I tak też zrobiłam.
Kiedy dotrę już do naszego hot spota SPÓŹNIONA, moim wytłumaczeniem będzie oczywiście konieczność WYŻSZA... bo przecież na urlop nie wypada jechać z zaległościami :) Drodzy współtowarzysze niedoli (czytaj dr Dario, Tomaszu i Zielku) przyjadę spóźniona... a - bo - ponieważ:
Na sześć koralików w rzędzie 11/o:
Trans Lustered Rose - Mauve Lined
Ceylon Frosted Grape Mist
Transparent Frosted Sugar Plum
Na sześć koralików w rzędzie 11/o:
Silver Lined Frosted Cobalt
Silver Lined Frosted Crystal
Silver Lined Ruby
A na zakończenie ostatni wkręt muzyczny Arctic Monkeys - Do I Wanna Know?
Obiecany przepis na oszukany sernik, ze zdobycznego przepisu od dr Darii ;)
Mniam mniam! POLECAM :)
Składniki na kruche ciasto:
2,5 szklanki mąki pszennej (może być również mąka krupczatka) 250 g zimnego masła lub margaryny 2 łyżeczki proszku do pieczenia 3 łyżki cukru pudru 5 żółtek
Masło pokroić w kostkę, szybko zagnieść z pozostałymi składnikami
ciasta (można również składniki zmiksować w malakserze). Jeśli ciasto
będzie zbyt sypkie, dodać 1 – 2 łyżki wody. Podzielić na 2 części –
około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą, zamrozić. Tą czynność
można zrobić dzień wcześniej.
Blachę o wymiarach 33 x 20 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do
pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko
przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190
stopni C przez około 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.
Delikatna budyniowa pianka: 5 białek 1 szklanka drobnego cukru 1 opakowanie cukru wanilinoweg 2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego, bez cukru (2 x 40 g) 1/2 szklanki oleju słonecznikowego
Dodatkowo: truskawki, rabarbar lub inne owoce według uznania ;)
Kiedy podpieczony spód jest wystudzony możemy zacząć ubijać białka. Po
ubiciu na sztywno, powoli, łyżka po łyżce wsypywać cukier i
cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie
powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się
rozpuścił. Strużką wlewać olej, miksując do połączenia.
Na podpieczony, zimny spód ciasta wyłożyć ubitą pianę. Wyrównać i
układać gęsto przekrojone owoce.
Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta.
Piec w temperaturze 190 stopni C przez około 30 – 40 minut. Wyjąć, przestudzić, opcjonalnie przyprószyć cukrem pudrem.
Et voilà!!
Całość dosmaczyć możemy WINEM! :))
Tylko pamiętajcie - nie za dużo! :P bo co za dużo, to niezdrowo ;)
W tytule powiało morzem, słońcem, plażą i drinkami. Morze na pewno będzie, słońce niekoniecznie, a co do drinków... Ekhmm... Pożyjemy zobaczymy, bo niby od dzisiaj chcę przejść na abstynencję ;D
W najbliższych manufakturowych planach brakuje czasu na koralikowanie. Okazuje się, że wakacje są idealnym czasem na słodkie lenistwo, książkę, przeprowadzkę (za 30 dni); wypad za miasto (np. do Wrocławia, bo przecież to przy dobrych wiatrach TYLKO 6,5 godzin jazdy samochodem i 565 km do pokonania jadąc z Tczewa przez Kościerzynę ;P), tudzież na wszystko inne, byle nie siedzieć w domu :)
W związku z tym w najbliższych dniach - tfu - TYGODNIACH, będzie mnie mniej, niż więcej. Od 1 sierpnia do czasu załatwienia wszystkich spraw papierkowych w lokalnym punkcie telewizyjno - internetowym, pozostanę bez Internetu, a więc moje monologi będą się tu rzadziej pojawiać ;)
Rzeczy, które zadeklarowałam się wykonać w najbliższym terminie, są w toku i postaram się Was z nimi zapoznać, gdy znajdę wolną chwilkę między pakowaniem kartonów.
Tych wszystkich, którzy przynajmniej trochę czasu chcą razem ze mną i dobrze Wam znanym rzecznikiem prasowym spędzić, zapraszam do odwiedzania PODRÓŻY ZIEMI :)
Jeśli zatęsknicie, polecam na osłodę wykonać pyyyyszny oszukany sernik według zdobycznego przepisu dr Darii (za który jeszcze raz dziękuję). Przepis pojawi się na blogu mam nadzieję, że już jutro! :) (edit: przepis dostępny TU :P )
A tymczasem do miłego przeczytania, bo ja też mam zamiar teraz dużo czytać.
Na miły koniec tego wakacyjnego postu przedstawiam Wam kolejną bransoletkę z serii tych szydełkowych :) (trochę dużo ich się zrobiło w ostatnim czasie <facepalm>)
8 koralików w rzędzie z użyciem Silver Lined Cobalt 11/o; Ceylon Frosted Aqua 11/o, Inside Color Aqua, Capri Lined 11/o oraz Opaque White 11/o.
Zaległe bransoletki perełkowe z dodatkiem wstążek:
Urzekli mnie (wszystkimi piosenkami ;P ), mam nadzieję, że urzekną i Ciebie ;)
Domowe melodie - TAK DALI
... nie wiem jak się ładnie czesze włosy, ciężko mi powiedzieć nieraz dosyć ... llalalalal ;D