piątek, 18 lipca 2014

Walka z MUKO - zbiórka dla Zuzy

Dobra, czas na coś płynącego prosto z serca. Drodzy WY, pamiętajcie, że poniższy tekst nie ma na celu zmuszenia Was do podjęcia jakichkolwiek działań.

Sprawa wygląda prosto - jest mały KTOŚ, kto potrzebuje pomocy Waszej i wszystkich innych.

W najbliższą sobotę organizowana jest zbiórka dla Zuzy w ramach trwania koncertów w tczewskim amfiteatrze. Każdy grosz i każdy uśmiech się liczy! A że pogoda ma dopisać, wybierzcie się na spacer i/lub na koncerty:

więcej informacji odnośnie koncertów znajdziecie TUTAJ.

Kilka słów o Zuzi i muko znajdziecie poniżej:



Zuzia w kwietniu skończy 4 lata i choruje na mukowiscydozę. Jest to ciężka choroba genetyczna. Atakuje głownie płuca, a także jelita, wątrobę i trzustkę. Każdy choruje inaczej, ale wszystkich łączy choroba. Niestety na dzień dzisiejszy jest to choroba nieuleczalna.     
                              
U naszej mukolinki choroba zaatakowała zarówno płuca, jak i układ pokarmowy. Gęsta i lepka wydzielina gromadząca się w płucach, powoduje zablokowanie przewodów płucnych o mniejszym przekroju, stając się doskonałą pożywką dla bakterii. Powoduje to ostre i przewlekle stany zapalne płuc i oskrzeli. Jeśli chodzi o układ pokarmowy to problemem jest trzustka i wątroba. Brak enzymów trzustkowych powoduje, że organizm nie wchłania pokarmu.

To tylko ogólne i częściowo opisane problemy z jakimi zmaga się Zuzia. Na leczenie mukowiscydozy składają się następujące elementy:
- Fizykoterapia oddechowa - kilka razy dziennie robienie inhalacji, a potem drenaż.
- Antybiotykoterapia - stosowana okresowo, polega na 2-3 tygodniowej hospitalizacji. Większość antybiotyków podawana jest dożylnie.
- Podawanie enzymów trawiennych - muszą być podawane regularnie przy każdym posiłku, aby umożliwić choćby częściowe wchłanianie pokarmu przez organizm.



Leczenie mukowiscydozy jest bardzo kosztowne. Składają się na nie drogie leki specjalistyczne, witaminy,  różne odżywki oraz sprzęt rehabilitacyjny. Niestety nie jesteśmy wstanie samodzielnie sfinansować kosztów leczenia. Ponieważ leczenie jest tak drogie, szukamy wsparcia i pomocy u życzliwych ludzi.

Ale to nie wszystko. Każda osoba chętna chcąca w jakiś sposób wspomóc walkę Zuzi z mukowiscydozą może przesłać małą, drobną rzecz wedle uznania, która na początku grudnia zostanie przeznaczona na aukcję. Wszystkie zebrane w ten sposób środki pieniężne zostaną przeznaczone na dalsze leczenie Zuzi.

Osoby zainteresowane przesłaniem "FANTA" rzeczowego proszone są o kontakt mejlowy - manufakturanaskarpie@blogspot.com lub poprzez wiadomość prywatną na FB.

 Pozdrawiam serdecznie, tym razem nie tylko ja. Specjalne pozdrowienia przesyłamy od Zuzi :)




środa, 9 lipca 2014

Playin'...

Jak to u Was jest? Lubicie się pakować czy nie?! Ja nienawidzę i zawsze robię wszystko, żeby odkładać ten (nie)miły obowiązek do ostatniej chwili...

Tak też było dzisiaj :) Zamiast celnie wrzucać odpowiednie części garderoby do mojej podręcznej walizki, stwierdziłam, że KONIECZNIE muszę dokończyć dwie bransoletki... I tak też zrobiłam.

Kiedy dotrę już do naszego hot spota SPÓŹNIONA, moim wytłumaczeniem będzie oczywiście konieczność WYŻSZA... bo przecież na urlop nie wypada jechać z zaległościami :) Drodzy współtowarzysze niedoli (czytaj dr Dario, Tomaszu i Zielku) przyjadę spóźniona... a - bo - ponieważ:

Na sześć koralików w rzędzie 11/o:
  • Trans Lustered Rose - Mauve Lined
  • Ceylon Frosted Grape Mist
  • Transparent Frosted Sugar Plum

Na sześć koralików w rzędzie 11/o:
  • Silver Lined Frosted Cobalt
  • Silver Lined Frosted Crystal
  • Silver Lined Ruby
 
A na zakończenie ostatni wkręt muzyczny Arctic Monkeys - Do I Wanna Know?


środa, 2 lipca 2014

Oszukany Sernik

Obiecany przepis na oszukany sernik, ze zdobycznego przepisu od dr Darii ;)

Mniam mniam! POLECAM :)

Składniki na kruche ciasto:
2,5 szklanki mąki pszennej (może być również mąka krupczatka)
250 g zimnego masła lub margaryny
2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 łyżki cukru pudru
5 żółtek
 
Masło pokroić w kostkę, szybko zagnieść z pozostałymi składnikami ciasta (można również składniki zmiksować w malakserze). Jeśli ciasto będzie zbyt sypkie, dodać 1 – 2 łyżki wody. Podzielić na 2 części – około 60% i 40%, każdą zawinąć w folię spożywczą, zamrozić. Tą czynność można zrobić dzień wcześniej.
Blachę o wymiarach 33 x 20 cm wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód zetrzeć na tarce większą część ciasta (60%), lekko przyklepać dłonią i wyrównać. Podpiec na złoty kolor w temperaturze 190 stopni C przez około 20 minut. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Delikatna budyniowa pianka:
5 białek
1 szklanka drobnego cukru
1 opakowanie cukru wanilinoweg
2 opakowania budyniu waniliowego lub śmietankowego, bez cukru (2 x 40 g)
1/2 szklanki oleju słonecznikowego

Dodatkowo:
truskawki, rabarbar lub inne owoce według uznania ;) 


Kiedy podpieczony spód jest wystudzony możemy zacząć ubijać białka. Po ubiciu na sztywno, powoli, łyżka po łyżce wsypywać cukier i cukier wanilinowy, cały czas ubijając na najwyższych obrotach. Następnie powoli wsypywać proszek budyniowy, cały czas miksując, by dobrze się rozpuścił. Strużką wlewać olej, miksując do połączenia.

Na podpieczony, zimny spód ciasta wyłożyć ubitą pianę. Wyrównać i układać gęsto przekrojone owoce.

Na wierzch zetrzeć resztę zamrożonego ciasta.


Piec w temperaturze 190 stopni C przez około 30 – 40 minut. Wyjąć, przestudzić, opcjonalnie przyprószyć cukrem pudrem.


Et voilà!!



Całość dosmaczyć możemy WINEM! :))   


Tylko pamiętajcie - nie za dużo! :P bo co za dużo, to niezdrowo ;)


wtorek, 1 lipca 2014

Przerwa wakacyjna

W tytule powiało morzem, słońcem, plażą i drinkami. Morze na pewno będzie, słońce niekoniecznie, a co do drinków... Ekhmm... Pożyjemy zobaczymy, bo niby od dzisiaj chcę przejść na abstynencję ;D

W najbliższych manufakturowych planach brakuje czasu na koralikowanie. Okazuje się, że wakacje są idealnym czasem na słodkie lenistwo, książkę, przeprowadzkę (za 30 dni); wypad za miasto (np. do Wrocławia, bo przecież to przy dobrych wiatrach TYLKO 6,5 godzin jazdy samochodem i 565 km do pokonania jadąc z Tczewa przez Kościerzynę ;P), tudzież na wszystko inne, byle nie siedzieć w domu :)

W związku z tym w najbliższych dniach - tfu - TYGODNIACH, będzie mnie mniej, niż więcej. Od 1 sierpnia do czasu załatwienia wszystkich spraw papierkowych w lokalnym punkcie telewizyjno - internetowym, pozostanę bez Internetu, a więc moje monologi będą się tu rzadziej pojawiać ;)

Rzeczy, które zadeklarowałam się wykonać w najbliższym terminie, są w toku i postaram się Was z nimi zapoznać, gdy znajdę wolną chwilkę między pakowaniem kartonów.

Tych wszystkich, którzy przynajmniej trochę czasu chcą razem ze mną i dobrze Wam znanym rzecznikiem prasowym spędzić, zapraszam do odwiedzania PODRÓŻY ZIEMI :)

Jeśli zatęsknicie, polecam na osłodę wykonać pyyyyszny oszukany sernik według zdobycznego przepisu dr Darii (za który jeszcze raz dziękuję). Przepis pojawi się na blogu mam nadzieję, że już jutro! :) (edit: przepis dostępny TU :P )

A tymczasem do miłego przeczytania, bo ja też mam zamiar teraz dużo czytać.


Na miły koniec tego wakacyjnego postu przedstawiam Wam kolejną bransoletkę z serii tych szydełkowych :) (trochę dużo ich się zrobiło w ostatnim czasie <facepalm>)
 
8 koralików w rzędzie z użyciem Silver Lined Cobalt 11/o; Ceylon Frosted Aqua 11/o, Inside Color Aqua, Capri Lined 11/o oraz Opaque White 11/o.

Zaległe bransoletki perełkowe z dodatkiem wstążek:

Urzekli mnie (wszystkimi piosenkami ;P ), mam nadzieję, że urzekną i Ciebie ;)


Domowe melodie - TAK DALI

... nie wiem jak się ładnie czesze włosy, ciężko mi powiedzieć nieraz dosyć ... llalalalal ;D



wtorek, 24 czerwca 2014

Brążoletka znaleziona na bruku

Znalezione, podniesione i jest! Moja pierwsza patrząca, smocza brążoletka.

Do wykonania użyłam:
  •  Silver Lined Milky Lavender
  • Higher Metallic Grape
  • Permanent Finish Galvanized Sweet Blush
  • Higher Metallic Grape
  • Higher Metallic Pandora
  • Bicone szlifowane fioletowe 4mm
  • Rivoli Swarovski 14mm Amethyst F 
  • Rivoli Swarovski 14mm Crystal F
Trochę się nad nią namęczyłam, kombinowałam, ale już wiem, że jeśli zrobię kolejną to z drobnymi poprawkami. Z całości i efektu końcowego jestem zadowolona, chociaż muszę popracować nad kwestią mocowania kolejnych "OKów" do siebie ;)




Całość kojarzy mi się ze smoczym okiem. Na upartego mogę Wam wmawiać, że przecież fioletowe smoki na pewno istniały ! Argument niepodważalny!! :)))


Rivoli Swarovskiego oplatałam po raz pierwszy i zwieńczając ten sukces postanowiłam pracę zgłosić do konkursu korallo. Wszystkich zapraszam do obejrzenia galerii konkursowej, gdzie znaleźć można przepiękne prace! Sama mam kilka swoich faworytów ;)) Przy takiej ilości cud i cudeniek wcale nie zazdroszczę jury konieczności wyboru, która praca jest naj naj naj ;))

Galeria dostępna na FB -  https://www.facebook.com/media/set/?set=a.663515710407413.1073741828.145961345496188&type=1

Całość się mieni, świeci i pięknie połyskuje!
I prosto zze smoczych bram - Ed Sheeran - I see fire


wtorek, 17 czerwca 2014

Historia pewnego konkursu

Pewnie jeszcze tego nie wiecie, ale wzięłam udział w konkursie. I to nie byle jakim, bo do wygrania była wycieczka... z przyjaciółką do Francji. Niestety nie wyszło, więc w ramach nagrody pocieszenia oraz prezentu urodzinowego, zrobiłam bransoletkę.

Jako pierwsza powstała ona:

Kolory: Inside Color Rainbow Crystal Gray Lined, Silver Lined Frosted Dark Aqua oraz Silver Lined Frosted Cobalt.

Zmienna, jak tylko prawdziwa kobieta może być. Ostre romby, długie paski, kropki, kwiatki i serduszko. Gdy pracę skończyłam stwierdziłam, że to chyba jednak nie to, o co mi chodziło. Zabrałam się ponownie do pracy...

Do zrobienia nowej wykorzystałam wcześniej już użyty wzór z zastosowaniem innych kolorów. Do tej byłam przekonana bardziej, bo w mojej ocenie lepiej pasuje do nowej właścicielki ;)

Użyłam Silver Lined Frosted Crystal, Silver Lined Frosted Dark Aqua oraz Silver Lined Frosted Cobalt. Efekt końcowy zupełnie inny niż TU :)))




A teraz do sedna. Chyba każdemu z nas zdarza się wziąć udział w jakimś konkursie. Ten, o którym mowa w poście, był łatwy i przyjemny. Klikasz "lubię to", opisujesz dlaczego chcesz pojechać do Francji, jaki produkt lubisz i voilà! Gotowe. Można wygrać? Można. Etapów było trzy. Zakwalifikowałyśmy się do pierwszego z nich, byłyśmy szczęśliwe, że przynajmniej tu nam się udało i... BOMBA - atak hejterów niewyobrażalny. Osoby, którym nie udało się wygrać, podniosły raban twierdząc, cytuję,, że "konkurs ewidentnie ustawiony... wyniki 1 dzień po zakończeniu?! na pewno były setki, może i tysiące prac... smutne, smutne, widocznie na wyjazd pojedzie rodzina prezesa..." "średnie te fotki" itd. itp. Czasami zastanawiam się, o co ludziom chodzi? Przecież każdy ma szansę, prawda? Po prostu jedni są lepsi, inni są gorsi, albo delikatniej - jedni mają szczęście, inni trochę mniej ;) 

Nie wyobrażam sobie, żeby kogokolwiek hejtować tylko dlatego, że udało mu się coś wygrać. Przecież wielokrotnie wysyłałam pracę do wyzwań Kreatywnego Kufra, ani razu mi się nie udało, a jednak nie jest to powód, dla którego miałabym być zła na innych. Ich prace są lepsze, odpowiedniejsze... Mnie to tylko motywuje, sprawia, że chcę próbować dalej kombinować z koralikami. I morał - trzeba mieć trochę dystansu do siebie. Nie zawsze wygrywamy, ale nie znaczy to, żeby się poddawać. Nie hejtujmy, próbujmy następnym razem wypaść lepiej ;) 

Wszystkim hejterom życzę pogody ducha, bo wieczny ból du**y jest niezdrowy ;)

piątek, 13 czerwca 2014

Jak to szło? Bead Crocheting i Super DUO?

Jak to szło? Bead Crocheting i Super DUO?  - A co to jest? A dlaczego? A po co? :)

No bo jak szukać informacji w Internecie jak się nie wie o czym? Da się zauważyć, że mamy coraz większą tendencję do używania wyrazów nie mających nic wspólnego z językiem polskim. I wcale się nie dziwię, bo jak to brzmi:

- Co robisz?
- A wiesz, koralikuję sobie... wieczorami.

A tak, dumnie rzec można, że beadingiem się zajmuję i większość z tych co o tym nigdy nie słyszało oczy szerzej ze zdumienia otwierają, zastanawiając się "a co to do cholery właściwie jest?". I gdy zaczynamy ich w ten nasz beading wciągać korzystając z różnorakich nazw własnych, tych angielskich of kors, okazuje się, że oczy można naprawdę szeeeeroko otworzyć ;D

Tłumacząc: Bead Crocheting to nic innego jak sznury szydełkowo - koralikowe ;) A super duo to SUPER KORALIKI, które dwie dziurki mają ;D

Na jednym z wydań czasopisma Beading Polska właśnie taką nazwę znajdziemy na okładce ... a co znaleźć można w środku? Pięknie opracowany wzór na naszyjniki autorstwa Weroniki Kaczor. Skorzystałam i ja, bo przejść obojętnie koło czegoś takiego się po prostu nie da. Oto co wyszło:






Transparent Frosted Cobalt 11/o, Super Duo 2,5x5 Iris Blue oraz Silver Lined Frosted Cobalt 11/o

Naszyjnik używany, oddałam w dobre czyli własne ręce czyt. szyję ;D Jedyną jego wadą jest całkiem spory jasny ślad na nieopalonej skórze, kiedy nosimy go w pełnym słońcu przez cały dzień :) 2w1 bo i naszyjnik i opalenizna jedyna w swoim rodzaju.

P.s kto znajdzie dziwny szczegół na zdjęciu ten jest moim idolem ;D Osoby, które wiedzą o co kaman proszone są o wstrzymanie się od głosu :)

P.s2 dla zainteresowanych na celowniku Podróży Ziemi - Dobre Miasto :)