Z serii lariatowej. Kolejny lśniący, czarny i długi :) Wykonany na specjalne zamówienie dla Justyny, którą powinniście już kojarzyć, a jeśli nie kojarzycie to po jednym z dzisiejszych zdjęć na pewno będziecie. ;P (p.s to ta Pani od ładnych zdjęć --> KLIK, KLIK :) ).
Oto on: 120cm koralikowych zmagań z Toho Opaque Jet 11/o.
Prawda, że wygląda jak czarna mamba? :P Zadziorne, drapieżne z lekkim połyskiem ;)
Utwierdzam się w przekonaniu, że koniecznie kiedyś muszę zrobić coś takiego dla siebie ;)
Wspominałam na początku o zdjęciu ... ciekawi? Motyl pofrunął na jedną z sesji Justyny ;)
Podziękowania należą się zarówno pani fotograf jak i modelce! :)
Z ogłoszeń parafialnych:
Aktualnie trwa nabór nowych osób do naszego DT na Pomorze Craftuje.Chętnych serdecznie zapraszamy... ! :)
... nie gryziemy ;P
I ostatnia sprawa. Gdybym mogła to wzięłabym udział w wyzwaniu na PC. Do zgarnięcia wyjątkowe kolczyki od Izziland - a skoro nie mogę, to do zabawy zapraszam WAS ! :) Na Wasze wiosenne prace czekamy do 09 czerwca :)
Wbrew pozorom inspiracją do zrobienia lariatu w ważkowych kolorach nie były ważki, a moja mama ;) Zdecydowany klient (czyt. mama), to szczęśliwy klient, a tym razem dość szybko został dokonany wybór kolorystyki. Główny wykonawca (czyt.ja) to wniebowzięta córka, która w tym roku nie miała problemu z wykonaniem prezentu urodzinowego :) Wytyczne były jasne i klarowne. Długość około 75-80cm, wykończenia w złocie, koraliki 11/o Dragonfly.
I tak też się stało. Lariat bez zawieszek ma długość 82cm.
Dla mnie był stanowczo za krótki, postanowiłam więc go urozmaicić :)
Jako jego integralna część, powstała bransoletka, którą można nosić osobno,
lub połączyć z lariatem, dzięki czemu jesteśmy w stanie znacznie go wydłużyć :) Długość lariatu z bransoletką to 103cm.
Ale dzięki takiemu rozwiązaniu zyskujemy nie tylko dodatkowe centymetry. Oba sznury można ze sobą łączyć i wiązać na różne sposoby według własnego uznania. Niżej przedstawiam jedną z najprostszych wersji :)
Z dodatków przygotowałam cieniowane rożki oraz peyotowa opaskę z dodatkiem Permanent Finish Toho Round Galvanized Starlight. W planach mam jeszcze jedną zawieszkę, ale wykonanie jej zostawiam to na później ;)
Nie pozostaje mi życzyć nic innego jak dużo szczęścia dla nowej właścicielki ;)
Lariat dałam jako pracę przykładową na Pomorze Craftuje - Lśnienie. Zachęcam serdecznie do przesyłania Waszych interpretacji :)
P.s naszło mnie dzisiaj na coś ciężkiego, a zarazem lekkiego. Wybór padł na Slipknot - Vermilion, Pt. 2
Oto i on... Mroczny w swoim jestestwie, zmienny jak prawdziwa kobieta (pomimo tego, że tu występuje w rodzaju męskim), a zarazem idący na kompromis w każdej sytuacji, elastycznie dostosowujący się do naszych potrzeb - lariat FERGON!
Z samą nazwą wiąże się mała anegdotka sytuacyjna wynikająca ze zwykłej pomyłki słownej. Ot, czasami wyrazy o zupełnie innej genezie (w tym przypadku nazwisko i fachowa nazwa "sznura") nagle zdają się mieć więcej cech wspólnych, niż mogłoby się to początkowo wydawać i stają się nierozłącznie niczym Flip i Flap;). I tak też lariat otrzymał swoje unikatowe imię... Pomimo jego znacznej długości praca szła całkiem sprawnie, a mnie samą efekt końcowy zadowala. Brakuje mi w nim jeszcze jednej zawieszki, ale nadrobię to w późniejszym czasie, kiedy dni nie będą tak zwariowane i krótkie jak teraz ;)
Lariat wykonany został na 6 koralików w rzędzie z Toho Opaque Jet 11/o oraz Pernament Finish Galvanized Lilac 11/o, które widoczne są w peyotowej opasce. Długość bez zawieszek 121 cm.
Pracę zgłaszam do wyzwania kreatywnego kufra - Mroczne Cienie. W zasadach
podanych do tego wyzwania znalazł się punkt "Prosimy podać konkretną inspirację z filmu (zdjęcie, motyw,
scenę itp.) zgłaszając prace na wyzwanie." Moją inspiracją była ta scena lub/i
bardziej ubiór samej aktorki. Uważam, że jak na postać prawie pierwszoplanową w otoczeniu tego mrocznego zamku brakowało jej odrobiny 'pazura' :)
Mroczny lariat o unikatowym imieniu Fergon mógłby pięknie wpasować się w charakteryzację postaci ;)